1 Na czym polega Post Dąbrowskiej – Zasady . 1.1 Podstawy Diety Dąbrowskiej; 1.2 Post Leczniczy dr Dąbrowskiej; 1.3 Plan diety: 1.4 Produkty dozwolone – co można jeść: 1.4.1 Warzywa: 1.4.2 Owoce: 1.5 Produkty zakazane – czego nie można jeść: 1.5.1 Nie spożywaj: 1.6 Zasady przygotowania posiłków, czyli jak zacząć: May 12, 2019 - Kochani w dzisiejszym filmie dotyczącym postu dr Dąbrowskiej. Tym razem nie tylko mówię, ale również pokazuję co jadłam na poście warzywno-owocowym. Grupa ta powstała w celu wymiany doświadczeń i wsparcia wszystkich chcących skorzystać z dobrodziejstwa przeprowadzenia postu wg zaleceń dr Dąbrowskiej. Grupa jest stworzona dla każdego, bez względu #postdabrowskiej #dietawarzywnoowocowa #Monamee Witajcie, dzisiaj nasza całodzienna relacja z kolejnego dnia na poście dr Dąbrowskiej. Odwiedzila mnie niesp Dr. Rick Szostak This post from the Methodspace archives is relevant now, because we are looking at why and how to cross disciplinary boundaries to conduct more relevant research. In April 2020 our Mentor-in-Residence was Dr. Rick Szostak , and needless to say, it was a month of turmoil as the Covid pandemic became a reality. #postdabrowskiej #postwarzywnoowocowy #turnuszpostemWitajcie! Przez kolejne kilka dni beda daily vlogi z Polski. Z siostrzenica wyjezdzamy na turnus z postem jqBm0. Karolina Szostak jest dziennikarką sportową, pracującą dla stacji Polsat. Jednak kilka lat temu zrobiło się o niej głośno, kiedy kobieta schudła ponad 30 kilogramów. Z tego powodu gwiazda wydała książkę pt. "Moja spektakularna metamorfoza". Okazuje się, że Szostak, by utrzymać niską wagę regularnie poddaje się diecie "przypominającej". Niestety to bardzo rygorystyczna dieta, ponieważ dziennikarka zjada tylko 600 kcal dziennie. Karolina Szostak - metamorofoza Prezenterka telewizyjna kilka lat temu przeszła na dietę odchudzającą. Dziennikarka zastosowała post dr Dąbrowskiej, dzięki której zrzuciła ponad 30 kilogramów. W 2017 roku wydała książkę, w której opisała swoją walkę z otyłością. Gwiazda stale utrzymuje swoją wagę. Teraz wyznała, że udaje jej się utrzymać sylwetkę, dzięki powtarzalności diety dr Dąbrowskiej, do której powraca dwa razy w roku. Jak obecnie wygląda jej dieta? Dziennikarka łącznie przez sześć tygodni w roku zjada bardzo małą ilość kalorii. W jadłospisie prezenterki są obecne przede wszystkim owoce i warzywa. Dla przykładu na śniadanie prezenterka zjada tylko szarotkę jabłkowo-marchewkową. Łącznie kaloryka na dany dzień nie przekracza 600 kcal. Jak sama gwiazda podkreśla dieta jest restrykcyjna, wymaga dyscypliny, silnej woli i determinacji, jednak Karolina Szostak stwierdza, że co to jest sześć tygodni względem całego roku. Gratulujemy przemiany i wytrwałości! Karolina Szostak jakiś czas temu schudła 30 kg. Zobacz galerię 5 zdjęć Dieta autorstwa Ewy Dąbrowskiej od jakiegoś czasu bije rekordy popularności wśród orędowniczek zdrowego stylu życia. Okazuje się jednak, że proponowany przez nią jadłospis niekoniecznie ma wiele wspólnego z fit odżywianiem, a stosowany na przestrzeni dłuższego czasu może nawet wiązać się z niekorzystnymi dla naszego organizmu konsekwencjami! Dietę Dąbrowskiej postanowiła ostatnio wziąć pod lupę jej koleżanka po fachu, Michalina Mróz. Okresowy post powszechnie uznawany jest za bezpieczny i bardzo efektywny sposób na redukcję wagi, wzmocnienie odporności, czy wreszcie poprawę ogólnego samopoczucia. Pomimo że tego typu modele żywieniowe wciąż mogą pochwalić się szerokim gronem zwolenniczek w świecie zdrowego odżywiania, coraz częściej zaczynają pojawiać się jednak głosy podważające zarówno ich skuteczność, jak i wpływ na nasze zdrowie. Post warzywno-owocowy opracowany przez dr Ewę Dąbrowską niemal od razu stał się jedną z diet najchętniej stosowanych przez gwiazdy, które namawiają do jego wypróbowania również swoje fanki. Wprowadzenie do dnia codziennego restrykcyjnych nawyków żywieniowych bardzo chwalą sobie popularna dziennikarka Karolina Szostak czy piosenkarka Katarzyna Cerekwicka. Post Dąbrowskiej rzeczywiście pomoże nam w pozbyciu się kliku nadprogramowych kilogramów, ale jednocześnie może pozostawić po sobie szereg negatywnych skutków. Głos w tej sprawie zabrała niedawno inna dietetyczka – Michalina Mróz. Zauważa ona, że jadłospis oparty wyłącznie na spożywaniu niskoskrobiowych warzyw oraz niskocukrowych owoców ma poważne niedobory, jeśli chodzi o białko, tłuszcze, witaminy z grupy B, wapń, żelazo, cynk oraz jod. Wspomniane braki w połączeniu z zatrważającą wręcz niskokalorycznością mogą prowadzić do częstych bólów głowy, braku energii, a nawet omdleń! Mróz dodaje, że podczas stosowania postu Dąbrowskiej metabolizm zwalnia, co skutkuje później efektem jo-jo i zaburzeniami odżywiania. Michalina Mróz jest również zdania, że detoks warzywno-owocowy, zamiast uczyć zdrowych nawyków żywieniowych, jest przykładem stereotypowego podejściem do diety, opartego na głodówkach, a także wyłączeniu z codziennego jadłospisu tłuszczów i węglowodanów. „Jedyny detoks, jaki mogą nam zapewnić tego typu diety to detoks naszego portfela” – puentuje swój wywód dietetyczka. Jeśli ktoś z Was miałby ochotę poczytać o słynnym poście dr Dąbrowskiej to zapraszam na bloga – tam czeka mój świeżutki… Opublikowany przez Dietetyk z pasji – Michalina Mróz Poniedziałek, 10 maja 2021 Karolina Szostak ponad 2 lata temu straciła 30 kilogramów. Gwiazda zastosowała post doktor Ewy Dąbrowskiej. Dieta jest rygorystyczna, ale gwiazda cieszy się, że przynosi duże efekty. Jak często ją robi?Karolina Szostak w ciągu dwóch lat straciła prawie 30 kilogramów dzięki diecie doktor Ewy Dąbrowskiej. Przede wszystkim post polega na spożywaniu przez kilka tygodni niskoskrobiowych warzyw oraz owoców, które mają niski indeks glikemiczny. Efekty diety robiły duże wrażenie. Gwiazda stała się inspiracją dla tych osób, którym zależy na lepszej figurze. Okazuje się, że dziennikarka po raz kolejny zastosowała dietę. Właśnie mija piąty tydzień postu.„Faktycznie jestem w trakcie kolejnego postu, raz w roku go robię, więc teraz jestem w połowie piątego tygodnia. Post trwa 42 dni, a dwa tygodnie robią ci, co nie mogą dłuższego. Oczywiście to indywidualna sprawa. Pełny post trwa 42 dni plus 2 tygodnie wyjścia. Dwutygodniowa jest przypominajka 4-5 miesięcy po zakończeniu postu, by organizm zapamiętał. Uważam, że jak się robi post, to warto robić go porządnie” – mówi dziennikarka w rozmowie z „Party”. Efekt jojoA czy gwiazdę męczy efekt jojo? Okazuje się, że po utracie wielu kilogramów waga często wzrasta, ale to normalne.„Jak się dużo schudnie, to naturalne jest, że kilogramy wracają, jak przechodzimy na inne żywienie. Post robię dla zdrowia, a ubytek wagi jest efektem ubocznym. Dwa tygodnie przed postem i po poście robię badania lekarskie. I widzę tę różnicę. Lepiej się też czuję po poście, głowa też jest świeższa” – tłumaczy wy na wiosnę odchudzacie się czy jesteście zadowoleni ze swojej wagi?—————————————————————————————————–Źródło zdjęć: By Fryta 73 – Łukasz Jemioł 2 i Karolina Szostak 2, CC BY-SA Dieta dr Dąbrowskiej to prawdziwa królowa diet – cieszy się popularnością od ponad 30 lat! W tym warzywno-owocowym poście ważną rolę odgrywają kiszonki. Wspierają układ odpornościowy i mikroflorę jelitową, a dodatkowo urozmaicają jadłospis i dodają mu pazura. Sprawdź, na czym polega post Dąbrowskiej i jak wykorzystać w nim kiszone specjały. Post Dąbrowskiej – zasady Dieta dr Dąbrowskiej to prawdziwy fenomen. Chociaż powstała ponad trzy dekady temu, nadal jest na topie, niewzruszenie trwając obok zmieniających się jak w kalejdoskopie najnowszych diet. Uwielbiają ją celebryci – tak wyglądała np. dieta Karoliny Szostak, dziennikarki i prezenterki telewizyjnej, która schudła dzięki niej ponad 30 kg! W czym tkwi sekret? Dieta Dąbrowskiej bazuje na fascynującym mechanizmie autofagii. Brzmi kosmicznie? Już tłumaczymy! Autofagia to proces odżywiania wewnętrznego – chore elementy komórek są zamieniane na glukozę, a uzyskana w ten sposób energia pomaga w tworzeniu nowych, zdrowych elementów komórek (co wykazał prof. Yoshinori Ohsumi, laureat Nagrody Nobla). W olbrzymim skrócie: nasz organizm ma niezwykłą umiejętność samoleczenia i potrafi się doskonale regenerować. Warunkiem jest dostarczanie mu obniżonej liczby kalorii, pochodzącej z produktów niskoskrobiowych i niskocukrowych. W takiej sytuacji „zjada” on nie tylko tłuszcz, ale też chore komórki, złogi czy ogniska zapalne – proste i genialne! Post dr Dąbrowskiej to naturalne, skuteczne i nieinwazyjne oczyszczanie oraz leczenie organizmu. Aktywuje i przyspiesza proces autofagii, jednocześnie redukując tłuszcz, w szczególności trzewny (ten najbardziej niebezpieczny dla zdrowia). Nie daj się zwieść pozorom! Post Dąbrowskiej to nie jest zwykła dieta odchudzająca, a raczej dieta oczyszczająco-normalizująca. Utrata wagi jest tylko bonusem. Jak sama nazwa wskazuje, dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej bazuje na warzywach i owocach, zwłaszcza tych o niskim indeksie glikemicznym. Obejmuje cztery fazy: Przygotowanie do postu. Post warzywno-owocowy. Wyjście z postu. Żywienie pełnowartościowe. Dieta Ewy Dąbrowskiej to starannie przemyślany proces, mający prowadzić do długotrwałej zmiany stylu odżywiania na pełnowartościowy. Okazuje się nieoceniona w walce z cukrzycą, niedoczynnością tarczycy, chorobami serca i nerek, problemami skórnymi czy zapaleniem stawów. Efekty diety dr Dąbrowskiej to także spadek wagi i przywrócenie równowagi w całym ciele. Post Dąbrowskiej a rola kiszonek Post Dąbrowskiej to sposób na optymalizację funkcjonowania organizmu. Trwa zwykle od kilku do kilkunastu dni, podczas których możesz sięgać po warzywa korzeniowe, kapustne, cebulowe, dyniowate, psiankowate i liściaste, jak również po niewielkie ilości niskocukrowych owoców, np. grejpfruty czy jagody. Zasady postu Dąbrowskiej są proste: spożywasz przede wszystkim pokarmy surowe, dozwolone jest też krótkie gotowanie, duszenie czy gotowanie na parze. Brzmi nudno? Mamy dla Ciebie patent, który przełamie tę monotonię – niezawodne kiszonki! Jedząc w kółko samą sałatę, czujesz się jak królik? A może chcesz zrobić sobie przerwę od mdłych brokułów na parze? Sięgnij po esencjonalny zakwas buraczany Ewy Dąbrowskiej, świetnie doprawiony kiszony seler z chrzanem czy zaskakującą polską wersję kimchi (więcej o zakwasie dowiesz się z artykułu Zakwas z buraków – właściwości, spożywanie, przeciwwskazania, cena). Post warzywno-owocowy nie musi być nudny i niesmaczny! Dlaczego kiszonki? Podczas kiszenia cukry proste zmieniają się w kwas mlekowy, dbający o odporność, oczyszczanie organizmu i zdrowe jelita. Żywność kiszona ma mniej kalorii niż surowa, zachowuje cenne składniki, a dzięki dodatkowi aromatycznych przypraw i samemu procesowi fermentacji zyskuje interesujący smak i zapach. Witaminy C, A, E i K, magnez, wapń, potas i fosfor… Argumenty przemawiające za kiszonkami można wymieniać w nieskończoność! Nic dziwnego, że odgrywają tak ważną rolę w diecie dr Dąbrowskiej i pojawiają się w zalecanym codziennym jadłospisie. Warto sięgnąć po nie zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy odporność jest na wagę złota! Dieta dr Dąbrowskiej – przykładowe przepisy z użyciem kiszonek Co jeść na diecie Dąbrowskiej? To pytanie spędza sen z powiek osobom rozpoczynającym swoją przygodę z postem warzywno-owocowym. Wbrew niektórym obiegowym opiniom o diecie dr Dąbrowskiej postne dania nie muszą być mdłe i niesmaczne – te na bazie wysokiej jakości kiszonek na pewno nie będą pozbawione charakteru! Poznaj smaczne przepisy wg diety Dąbrowskiej. Kotlety z kalafiora dr Dąbrowskiej Ten prosty przepis to świetna odskocznia od surowych warzyw! A jednocześnie nadal skarbnica cennych składników i danie zgodne z zasadami diety warzywno-owocowej. Potrzebować będziesz: · różyczek kalafiora (ok. 300 g), · marchewek (3 sztuki), · kapusty kiszonej (ok. 300 g), · niewielkiej cebuli, · przypraw (zgodne z dietą Dąbrowskiej są np. bazylia, kminek, majeranek, pieprz, rozmaryn, tymianek czy zioła prowansalskie – unikaj gotowych mieszanek z dużą zawartością soli i sztucznych dodatków). Kalafior i 2 marchewki ugotuj, ostudź, a potem zblenduj. Dodaj startą surową marchewkę i cebulę, a na koniec odcedzoną i posiekaną kapustę kiszoną. Pozostaje tylko przyprawić masę i uformować z niej kotlety – wrzuć je do piekarnika na ok. 45 minut (ustaw temperaturę na 200 stopni Celsjusza). Zupa ogórkowa dr Ewy Dąbrowskiej Pora na odrobinę klasyki – kto z nas nie lubi poczciwej ogórkowej? Zupy dr Dąbrowskiej cieszą się ogromną popularnością (tu dowiesz się, jak zrobić barszcz: Jak zrobić zakwas z buraków i do czego mogą Ci się przydać kiszone buraki), a ta to prawdziwy majstersztyk. Do dzieła! Przygotuj: · 0,5 kg ogórków kiszonych, · kilka cebul, · kilka marchewek, · pietruszkę, · kilka liści kapusty pekińskiej, · przyprawy: czosnek, ziele angielskie, liście laurowe, kurkumę (świetne właściwości przeciwzapalne!), sól, pieprz i koperek. Cebulę posiekaj, wrzuć do garnka razem z liściem laurowym i zielem angielskim, zalej ok. 1 litrem wody, a następnie zagotuj. Dodaj startą marchewkę i pietruszkę, gotuj kilka minut. Dorzuć do zupy posiekane liście kapusty i starte ogórki kiszone – teraz gotuj, dopóki kapusta nie zmięknie. Pyszną ogórkową doprawiasz do smaku (świeży czosnek przeciśnij przez praskę i dodaj prosto do gorącego wywaru). Smacznego! Opinie lekarzy o diecie Dąbrowskiej, argumenty naukowe, rezultaty osób decydujących się na post warzywno-owocowy… Wszystko wskazuje na to, że ten naturalny detoks po prostu działa! Dzięki superzdrowym i smakowitym kiszonkom możesz urozmaicić swój jadłospis i sprawić, że nawet podczas diety w Twojej kuchni nigdy nie powieje nudą. Sprawdź jak działa zakwas z buraka oraz sok z kiszonej kapusty. Dieta Ewy Dąbrowskiej jest skuteczna (do czasu), stosunkowo kontrowersyjna i szalenie popularna w Polsce. Jednych zachwyca tempem zrzucania kilogramów i magią „oczyszczania”. Inni twierdzą, że jest wręcz szkodliwa. Jak się w tym połapać? O słynnej diecie Ewy Dąbrowskiej z Agnieszką Piskałą, dietetyczką i autorką książki „Chrzań te diety”, rozmawiała Anna Rączkowska. Kiedy dziennikarka telewizji Polsat Karolina Szostak zaczęła się chwalić swoją nową, szczupłą figurą na okładkach kolorowych magazynów i zapewniać, że to wszystko dzięki diecie doktor Dąbrowskiej, Polska oszalała. Mam wrażenie, że co druga moja koleżanka je tylko warzywa i owoce, bez tłuszczu, przez dwa, cztery, a czasem nawet sześć tygodni, zapewniając, że robi to wyłącznie dla zdrowia, bo przecież ten post leczy wszystko! Migreny, rozchwiane hormony, czyraki, bliznowce, a nawet (a może przede wszystkim!) nowotwory. Ponieważ całe życie byłam niedowiarkiem, postanowiłam sprawdzić, co na temat tej diety myśli dyplomowana dietetyczka, Agnieszka Piskała, autorka książki „Chrzań te diety”. Anna Rączkowska: Im więcej moich znajomych decyduje się na ten post, tym bardziej jestem w stosunku do niego nieufna. Boje się, że ludzie robią sobie krzywdę… Agnieszka Piskała: Dieta doktor Dąbrowskiej wychodzi z błędnego założenia, że wszyscy potrzebujemy oczyszczenia. Słowo „detoks” zrobiło w ostatnich latach oszałamiającą karierę – daliśmy sobie wmówić, że jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. Czasem mi się wydaje, że producenci blenderów i wyciskarek wolnoobrotowych do warzyw i owoców dzięki naszej naiwności przez pół roku odpoczywają na Bora Bora. Prawda jest taka – i potwierdza ją kierownik Katedry Dietetyki Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka SGGW, więc poważny autorytet w dziedzinie żywienia (a ja się pod tym podpisuję) – że człowiek, który normalnie funkcjonuje, nie choruje przewlekle i nie ma większych problemów zdrowotnych, nie potrzebuje żadnego detoksu. Organizm dobrze sobie radzi z wydalaniem wszelkiego rodzaju niepotrzebnych substancji. Mamy wątrobę, nerki, jelita, które służą nam do oczyszczania, przez skórę wydalamy pot i działania tego wszystkiego nie trzeba wspierać. Dlatego stwierdzenie, że nasz organizm potrzebuje detoksu, jest, moim zdaniem, nadużyciem. Dieta Dąbrowskiej „czyści” bez wątpienia. Czyści. Możliwe, że dla osób rozsądnych może być początkiem zdrowego odżywiania. Jeżeli chcę wprowadzić kogoś na tory dobrej diety, to muszę mu najpierw „oczyścić organizm”, czyli oduczyć go złych nawyków żywieniowych. W tym ta dieta może pomóc. Ale jest bardzo restrykcyjna. Nie mam nic przeciwko jedzeniu warzyw i owoców, i tak jemy ich za mało. Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że powinniśmy jeść dwie porcje owoców dziennie (porcja to tyle, ile się mieści w dłoni), a warzywa możemy jeść bez ograniczeń. I super, bo to dobre składniki diety. Jeżeli stosujemy dietę opartą tylko na warzywach (nie wszystkich – bez ziemniaka, strączkowych, awokado) maksymalnie dwa tygodnie (według mnie to i tak za długo), to faktycznie możemy się poczuć lżejsi i „oczyszczeni”, bo taka dieta nieźle nam „przeczochra” jelita. Ale pamiętajmy, że to nie są prawdziwe efekty chudnięcia. Choć oczywiście gdy ludzie widzą, że po dwóch tygodniach ich spodnie są luźniejsze, to się cieszą. Ale to nie jest efekt chudnięcia, tylko oczyszczenia jelit i odwodnienia. Przy diecie Dąbrowskiej organizm traci dużo wody. Ale powiedzmy, że decydujemy się na ten post na maksimum dwa tygodnie, jesteśmy na specjalnym turnusie, skupiamy się na odpoczynku, spokoju, celebracji posiłków – myślę, że w takim wypadku organizm może wyciągnąć z tego korzyści. Jeśli jednak nie jesteśmy na turnusie, tylko… …musimy normalnie pracować, wstawać rano, stresować się, wyżywać intelektualnie? To niestety nasz organizm może mieć problem z przystosowaniem się do tej diety. Wartość kaloryczna posiłków na tej diecie to od 400 do 600–800 kalorii… Brzmi jak bardzo mało. Na same procesy myślowe nasz organizm potrzebuje około 500 kalorii! Nasz mózg potrzebuje tyle, żeby myśleć. Czas, kiedy normalnie pracujemy, nie jest dobry na tę dietę. A dr Dąbrowska daje przyzwolenie na stosowanie jej nawet kilka miesięcy! Znana celebrytka jedzie na niej już dosyć długo, oczywiście efekty widać, bo jeśli się dostarcza organizmowi 600 kalorii, to trudno nie chudnąć. Ale to, co mnie przy tej diecie najbardziej niepokoi, to „kryzysy ozdrowieńcze”. W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Energia Oryal After Party, 18 tabletek 35,97 zł Odporność Bloxin Żel do jamy ustnej w sprayu, 20 ml 25,99 zł Odporność Naturell Omega-3 1000 mg, 120 kaps 54,90 zł Odporność Naturell Uromaxin + C, 60 tabletek 15,99 zł Odporność Naturell Czosnek Max Bezzapachowy, 90 kapsułek 17,39 zł Czyli te wszystkie straszne rzeczy – boli nas głowa, kości, wszystko, możemy nawet mieć gorączkę… Wyznawcy diety twierdzą, że to efekt wydalania toksyn z organizmu. Nie, to nie jest efekt oczyszczania. Jeżeli boli nas głowa, to znaczy, że naszemu mózgowi brakuje glukozy! Jest niedocukrzony, czasem odwodniony i dlatego boli. Nie do końca zgadzam się z teorią, że skoro spożywamy tak mało kalorii, węglowodanów i cukrów, to organizm zaczyna produkować glukozę ze starych tkanek, że wykorzystuje jako metabolity substancje białkowe – jakieś guzy, cysty, stany zapalne, ropnie. Niestety nie jest tak, że stosując ten post, wyleczymy się z guzów i nowotworów. Nie zagłodzimy raka! On sobie i tak poradzi, powyciąga z tkanek to, co mu potrzebne, a siebie możemy doprowadzić do niedoborów żywieniowych i jeszcze większych problemów. Twierdzenie, że różne rzeczy nam się na tej diecie wygoją, wyleczą, „wciągną”, jest bardzo dużym nadużyciem. A co się w takim razie dzieje w czasie tej diety w organizmie? Organizm czerpie energię z glikogenu zgromadzonego w wątrobie. Przy długotrwałych głodówkach wątroba się mocno nadwyręża – można odczuwać jakiś rodzaj bólu, choć niby wątroba nie boli. Dlatego przy głodówkach zaleca się ciepłe okłady, termofor. Wątroba pracuje na najwyższych obrotach i to nie jest dla niej dobre. A autorka postu poleca go przy stanach zapalenia wątroby! Jeżeli mamy nadwyrężony organ i fundujemy mu zabawę, w czasie której musi pracować na 200 procent, to nie sądzę, że to działa na jego korzyść, że ta wątroba się regeneruje. Podczas spalania glikogenu, który jest w mięśniach i wątrobie, powstają metabolity, które są w stanie mocno organizm zakwasić. Warzywa troszkę to neutralizują, nie jest tak źle jak przy diecie Dukana, kiedy musiałam wyciągać pacjentów z kwasicy metabolicznej, ale i przy diecie Dąbrowskiej powstają w organizmie substancje, które są dla nas toksyczne i krążą w krwiobiegu. Miała nas oczyszczać, a jeszcze gorzej truje? Tak uważam. Organizmowi łatwiej zmetabolizować do cukrów prostych węglowodany. Jeżeli ich nie dostarczamy, organizm musi zacząć wykorzystywać do tworzenia cukrów prostych inne substancje i to wcale nie jest dla nas dobre. No i wcale nie spalamy tłuszczu. A tłumaczy się nam, że ponieważ w tej diecie nie ma tłuszczu, organizm tym bardziej zaczyna spalać własny. To nieprawda. Organizmowi łatwiej wziąć z masy mięśniowej białko niż tłuszcz. Więc spalamy białko. To nie jest dobre, bo tak naprawdę „zjadamy” własne mięśnie. Poza tym jeśli stosujemy tę dietę dłużej niż dwa tygodnie, w organizmie dochodzi do poważnych niedoborów. Nie jemy kasz, pieczywa, produktów węglowodanowych, więc mamy duże zagrożenie niedoborami witamin z grupy B – produkty roślinne nie mają ich w odpowiedniej ilości. Jeśli nie jemy mięsa i nabiału, ryzykujemy niedoborem żelaza, cynku, magnezu. Warzywa mają homeopatyczne ilości składników mineralnych. Jeśli całkowicie eliminujemy z diety zboża, przy tej lub bezglutenowej diecie, możemy się nabawić nieceliakalnej nietolerancji glutenu. Co to takiego? Jeśli ktoś po ostrej diecie bezglutenowej wraca do glutenu, może go już nie trawić. To się nie musi zdarzyć, ale może. Do mojego gabinetu trafia sporo ofiar diety bezglutenowej. Dużo się mówi, jaka jest świetna, a mało, co się dzieje potem. Podobnie jest z laktozą – możemy sobie sami wyhodować tę nietolerancję. Źródło: materiały prasowe Co jest najtrudniejsze w diecie? W diecie nic nie jest trudne. Mamy jasne zasady, wiemy, co nam wolno, czego nie. Ktoś za nas zadecydował, co i w jakiej ilości możemy jeść. Tak naprawdę najtrudniejsze w odchudzaniu jest wyjście z diety. To dlatego tyle osób wraca z efektem jo-jo. Ludzie myślą, że dieta to coś przejściowego, człowiek się przemęczy dla idei i figury, a potem… Hulaj dusza, piekła nie ma. Co się dzieje z człowiekiem, który po sześciotygodniowej diecie Dąbrowskiej jedzie nad morze i rzuca się na gofry, smażone ryby, frytki, piwo, kiełbaski i lody? Z diety powinno się wychodzić długo i stopniowo. Czasami okres wychodzenia trwa dwa razy dłużej niż sama dieta. Nie ma nic gorszego niż po restrykcyjnej diecie rzucić się na jedzenie do tej pory zakazane. Jeśli nasze jelita przyzwyczaiły się do trawienia warzyw, każda ilość zjedzonego tłuszczu natychmiast się nam odłoży, bo tak właśnie działa nasz organizm – jeżeli czegoś nie dostaje przez cztery czy sześć tygodni, to potem natychmiast chce skumulować wszystko, co mu damy. Bo nie wie, czy za chwilę znowu mu czegoś nie zabraknie. A tłuszcz jest potrzebny do wytwarzania hormonów, niektóre witaminy rozpuszczają się w tłuszczu. Dlatego profilaktycznie organizm będzie chciał sobie ten tłuszcz zatrzymać. A nie wykorzystać tyle, ile potrzebuje, a resztę wydalić. Każda dieta odchudzająca spowalnia metabolizm. Dlatego każda kolejna jest mniej skuteczna. Miałam pacjentkę, która kolejnymi dietami obniżyła zapotrzebowanie na kilokalorie do 400 dziennie! Dla kogo w takim razie byłby dobry ten post? Dieta oparta na samych warzywach nie powinna być dietą długoterminową. To może być fajny start do tego, żeby zmienić nawyki żywieniowe, przyzwyczaić się do jedzenia warzyw i owoców, bo generalnie mamy z tym problem. Jeżeli narzucimy sobie dyscyplinę jedzenia warzyw przez kilka dni, jest szansa, że się do tego przekonamy. Poza tym czasem już dwa–trzy dni na diecie warzywnej wystarczą, żeby waga pokazała o kilogram mniej. A to zachęca do zmian, udowadnia, że to w ogóle możliwe. Po dwóch dniach diety warzywnej czujemy się lżejsi, mamy przeczyszczone jelita. Warzywa szybko przechodzą przez nasz układ trawienny, a takie np. szprotki w oleju siedzą tam czasem i dziewięć godzin! Warzywa mają dużo błonnika, który pęcznieje nam w żołądku i jelitach, dłużej czujemy się syci, nie mamy potrzeby podjadania. Same warzywa przez kilka dni to dobry pierwszy krok, żeby się z nimi zaprzyjaźnić. Ale uważajmy! Na co? Żeby nie jeść samej surowizny. Warzywa można podgrzać albo zmiksować, żeby były łatwiej przyswajalne. Surowe warzywa i owoce, jeśli ich nigdy wcześniej nie jedliśmy, mogą być dla naszego organizmu rewolucją – musi sobie wytworzyć enzymy do ich trawienia. Dlatego tak popularne stały się warzywne koktajle – w tej formie warzywa łatwiej się przyswajają. Surowe są ciężkostrawne i wzdymające, nie tylko te strączkowe. Nie możemy jednak zapominać, że produkty takie jak zboża są w naszej diecie wskazane. Dlaczego słowo „dieta” tak źle nam się kojarzy? Bo traktujemy je jako coś przejściowego – wystarczy się trochę przemęczyć, żeby na ślubie córki wyglądać lepiej niż teściowa, żeby na wczasach wbić się w mniejszy kostium. Stawiamy sobie krótkoterminowe cele i myślimy: „ta dieta jest tylko na chwilę, efekt jest wart swojej ceny”. Im większy dyskomfort stosowania diety, tym szybciej z niej wyskakujemy. A „dieta” to z greckiego sposób życia, odżywiania się, aktywność fizyczna, umiejętność radzenia sobie ze stresem. Jedynie w Polsce to słowo ma tak złe konotacje, łączy się z cierpieniem, odchudzaniem, męką, niesmacznym i drogim jedzeniem… Pewnie łatwiej się pogodzić z dietą krótkotrwałą, która się kiedyś skończy, niż z myślą, że trzeba coś zmienić na zawsze. Nikt z nas nie lubi ograniczeń, im bardziej ktoś nam coś nakazuje albo czegoś zakazuje, tym większy bunt w nas to budzi. Dlatego ja nie lubię dawać pacjentom gotowych jadłospisów. Chcę dawać wędkę, a nie rybę. Jak wygląda ta wędka? Chcę dać pacjentowi narzędzia, żeby umiał się sam zdrowo i racjonalnie odżywiać. Każda zmiana sposobu żywienia powinna być procesem ewolucji, a nie rewolucji. Bo rewolucja jest skazana na niepowodzenie. Za dietę Dąbrowskiej czy każdą inną organizm wystawi nam bolesny rachunek – może to być kwasica metaboliczna, obciążenie nerek, w przypadku diety Dąbrowskiej rozmaite niedobory żywieniowe. A potem przejdziemy koło piekarni, poczujemy zapach świeżo upieczonej bułeczki i zmiękną nam kolana. Im większe obostrzenia, tym więcej tego chcemy. Jak w takim razie pozbyć się złych nawyków? Moim narzędziem pracy z pacjentem jest „Dzienniczek dziennego notowania”. Pacjent dostaje książeczkę, wypełnia ją przez siedem dni. Zapisuje w niej wszystko, co je, o której, ile, jak się po tym czuje, czy się najadł, czy nie, czy jadł przy telewizorze / książce / komputerze. Czasami jemy bezrefleksyjnie i nie zauważamy tego, co się potem dzieje. Miałam pacjentkę, która codziennie czuła się źle od 12. Bóle brzucha, wzdęcia. Robiła rozmaite skomplikowane badania, gastroskopię, kolonoskopię, a jak wypełniła dzienniczek, to od razu zauważyłyśmy, że zawsze o 12 piła w pracy kawę z mlekiem. A że miała nietolerancję laktozy, to po tej kawie źle się czuła. Najpierw dzienniczek, a potem zastanawiamy się, co z tym można zrobić, jak zmienić, poprawić. Metodą małych kroków. W dzienniczku widać, czy ktoś je za duże kolacje, czy je regularnie, czy pije odpowiednią ilość płynów. Czyli małymi krokami czasem można dużo zmienić? Tak. Miałam kiedyś pacjenta nastolatka, który trafił do mnie z polecenia mamy – sam w ogóle nie chciał się odchudzać. Motywacja zero. Jego dzienniczek był daleki od ideału, pełno tam było fast foodów, pizzy, chipsów, coli. Na początek namówiłam go, żeby zrezygnował z picia półtora litra coli dziennie, a to był jego napój nawadniający. Uświadomiłam mu, że tam jest 15 łyżeczek cukru. Zatkało go, nie miał o tym pojęcia. Ale nie da się tak łatwo zamienić coli na wodę, dlatego na początek zachęcam do picia wód smakowych. Efekt był powalający, bo kiedy ten chłopak odstawił colę, schudł w ciągu trzech miesięcy 12 kilo i od razu poczuł się lepiej. A w sumie niewiele go to kosztowało. Zaczął pytać, co jeszcze może zmienić w swojej diecie – czyli łyknął haczyk. Ja przecież z nikim nie zamieszkam i nie będę go pilnować. Każdy, kto chce schudnąć, musi mieć wewnętrzną motywację do zmiany i wiedzieć, że nie chodzi nam o dietę na chwilę, tylko na zawsze. Zobacz także

post dr dąbrowskiej szostak